W czwartek, 28 lipca 2005 r., ponad 40-osobowa grupa uczestników i sympatyków Ośrodka Terapii Ruchowej dla osób trzeciego wieku, działającego przy Ognisku TKKF „Kubuś”, wybrała się na wycieczkę do Ciechocinka.

W celu uatrakcyjnienia podróży organizator zaproponował przeprawę promem przez Wisłę z Bobrownik do Nieszawy. Dzięki krótkiemu przystankowi w tym małym miasteczku mogliśmy podziwiać tamtejszy kościół parafialny św. Jadwigi, zaprojektowany przez nieszawskiego architekta i malarza Stanisława Noakowskiego, oraz „przeżyć” burzę nad Wisłą. Na szczęście wszyscy cali, wprawdzie mokrzy, ale dotarli w końcu do Ciechocinka.

Obowiązkowym elementem pobytu w Ciechocinku są oczywiście tężnie – największe w Europie drewniane konstrukcje służące do odparowywania wody z solanki tłoczonej ze źródeł. Wokół tężni wytwarza się specyficzny mikroklimat, który powoduje m.in. obniżenie ciśnienia tętniczego krwi. Aby jednak nikt nie poczuł się ospały, nasi instruktorzy (Katarzyna i Paweł Dul) zaaplikowali dawkę ćwiczeń tuż pod tężniami. Początkowo spacerowicze z dużą dozą zdziwienia patrzyli na bosonogą grupę uprawiającą tai chi, ale później przyzwyczaili się do nas.

Po obowiązkowej dawce ćwiczeń nastał czas wolny – czas na zwiedzanie Ciechocinka. A atrakcji jest tu wiele: kwiatowy zegar, cerkiew, kościół, pałac prezydenta, a także park zdrojowy z pijalnią wód. Można było wybrać się na przejażdżkę tramwajem konnym, dorożką czy rikszą. Wszystkich zachwyciły przepiękne dywany kwiatowe na ciechocińskim deptaku. Dużym powodzeniem cieszyły się fontanny, m.in. „Jaś i Małgosia” oraz „Grzybek”, które są nieodłącznym elementem pamiątkowych zdjęć. Niektórzy skorzystali z okazji i bawili się na tzw. fajfach.

Wieczorem, w Parku Zdrojowym, odbył się koncert dzieci z niepełnosprawnościami w ramach IV Ciechocińskich Impresji Artystycznych 2005. Szkoda, że przedstawicielka powiatu sierpeckiego – Patrycja Malinowska – miała zaśpiewać dopiero w piątek, ale wszystkie dzieci zaprezentowały się znakomicie i otrzymały zasłużone brawa.

Do Sierpca wróciliśmy po dwudziestej trzeciej – pełni wrażeń i ochoty na kolejne wycieczki.